Spółki wchodzą na giełdę i wystawiają się na widok publiczny głównie z powodu pieniędzy - chcą pozyskać kapitał na rozwój. Jeśli za spółką stanie silny mecenas vel akcjonariusz dominujący, to może zechcieć wycofać ją z obrotu, pardonnez-moi, publicznego.

Ślub z giełdą, tj. pierwsze notowanie, ma zwykle bardzo uroczystą oprawę, a agencje public i investor relations uwijają się jak w ukropie. 

 Około 250 osób obserwuje debiut Play na GPW, 27.07.2017

 Natomiast rozwód z giełdą, tj. delisting, zazwyczaj odbywa się po cichu. Czy tak być musi?

Pierwszej ofercie publicznej towarzyszy szczegółowa lustracja dokonań i zeznań spółki. Głównej lustracji dokonuje Komisja Nadzoru Finansowego w trakcie prac nad prospektem emisyjnym spółki. Inwestorom instytucjonalnym i indywidualnym pozostaje lektura prospektu zatwierdzonego przez KNF.

Po zatwierdzeniu prospektu emisyjnego i wystawieniu na widok publiczny, spółka powinna być transparentna, a jej aktywność biznesowa i charytatywna - poza wszelkim podejrzeniem. Spółka musi ujawniać, i to niezwłocznie, wszelkie informacje poufne (!), co rodzi dla niej pewien dyskomfort. Z czasem te ograniczenia doskwierają spółkom i ich zarządom, coraz bardziej.

Nie mam już miłości do ciebie, czyli zdjęcie giełdowe

A przecież wiadomo, że istnieje życie pozagiełdowe. Skoro tak, to zarządy spółek i ich mecenasi w postaci akcjonariuszy większościowych coraz częściej biją się z myślami – a na co nam ta cała ekspozycja na widok publiczny? Pozyskaliśmy już kapitał na rozwój, a te przepisy MAR stają się coraz bardziej MAD i mało kto wie ocokaman. Chyba damy sobie radę bez tej całej giełdy.  

Spółki schodzą z giełdy albo o własnych siłach, albo są z niej znoszone w stanie ograniczonej świadomości, jako tzw. walking dead. Zazwyczaj jednak o delistingu faktycznie decydują akcjonariusze większościowi. Zanim to nastąpi, spółki i akcjonariusze większościowi muszą dopełnić wielu określonych procedur, takich jak wezwania do sprzedaży akcji, decyzje walnego zgromadzenia, w końcowej fazie również sueeze-out, czyli wykup przymusowy akcji z rąk i portfeli akcjonariuszy mniejszościowych.

Uroczyste pożegnanie z Giełdą

Spółki, które żegnają się z Giełdą, robią to w różnym stylu. Zakładając, że połowa spółek schodzących z giełdy robi to z woli własnej lub akcjonariuszy, a nie sądu i syndyka masy upadłościowej, życzyłbym sobie i innym inwestorom podziękowania ze strony spółek żegnających się z giełdą – za dostarczony kapitał w IPO/SPO, za wiarę w świetlane perspektywy, za partnerstwo w biznesie. Oczekiwałbym chociaż okolicznościowej ramki w gazecie, z podziękowaniem dla inwestorów. A zresztą - tak, chciałbym, żeby spółki żegnały się z Giełdą i inwestorami równie uroczyście, jak się z nią witały.

Back to Top